piątek, 25 lipca 2014

Gdzie kucharzy sześciu...

Może kucharki w większym gronie - jak to baby ;) - mają problemy z dogadaniem się, jednak sześciu Chef'ów to zestaw idealny. Zwłaszcza, kiedy na wspólne gotowanie zdecydują się Grzegorz Łapanowski (ambasador Trzech Znaków Smaki), Robert Harna (Warszawska Akademia Kulinarna), Tomasz Trąbski (Concordia Taste), Tomasz Hartman (Szajnochy 11), Łukasz Toczek (Metamorfoza) i Tomek Woźniak (Kitchen Restaurant). A to nie wszystkie plusy dodatnie - bo gotowali z polskich produktów z eurojskimi znakami jakości w magicznych ruinach zamku w Janowcu.






Jak nie trudno zgadnąć, ta kolacja była punktme kulminacyjnym wyjazdu studyjnego kucharzy, blogerów i dziennikarzy w poszukiwaniu Trzech Znaków Smaku na Lubelszczyźnie. O samym wyjeździe już niedługo naskrobię więcej, z kolacją jednak dłużej czekać nie mogę, aby nie umknął mi żaden smak. Sceneria w jakiej umieścił nas organizator była bajeczna, Chef'owie przy pracy - no cóż, mogłabym patrzeć na nich godzinami, i wcale nie dlatego, że większość z nich do najszpetniejszych nie należy ;)
To w jaki sposób podchodzą do produktów, jak tworzą i łączą smaki, czym się inspirują. Nie sądziłam że w tak krótkim czasie mogę tak wiele się nauczyć! Ale tego niestety nie potrafię Wam opisać - tam trzeba było być ;) Za to mogę opowiedzieć o tym, co zaserwowali.






1.

PALONY CHLEB PRĄDNICKI Z OLEJEM RYDZOWYM, SEREM KORYCIŃSKIM I CHUTNEYEM Z WIŚNI NADWIŚLANKI

 / Tomasz Hartman - Restauracja Szajnochy 11


Jedno z dań, które najbardziej do mnie przemówiły. Pozornie najprostsze, ale o tak harmonijnym, przemyślanym smaku... Zdekonstruowana kanapka z serem i pomidorem! Palony chleb przywraca obraz pajdy chleba nabitej na patyk i prawie zwęglonej nad ogniskiem, bo przecież taka w dzieciństwie najbardziej smakuje. Wiśnie podbijają słodycz pomidorów, a do tego olej rydzowy i szczypiorkowy - przystawka idealna w zestawieniu smaków, kompozycji podania a przede wszystkim w genezie pomysłu!


2.

CAPRESE.PL / Grzegorz Łapanowski - Ambasador kampanii


Jak Grzegorz sam zadeklarował, postawił na coś prostego, żeby przez przypadek nie zepsuć ;) Caprese po polsku, czyli 5 rodzajów pomidora, oscypek i ser koryciński z dodatkiem zdobyczy z wcześniejszej wycieczki - niedojrzałych ziarenek fasoli wrzawskiej. 


3.

SARNA Z WIŚNIĄ NADWIŚLANKĄ, SŁONECZNIKIEM I OLEJEM RYDZOWYM / Łukasz Toczek, Metamorfoza


Idealnie kruche i soczyste mięso z wyraźnym aromatem sarniny cudownie współgrające z wiśnią nadwiślanką i borówkami. Aromatyczny gładki sos, przełamanie tekstury pestkami i młodą marcheweczką. Poezja... Sarna stoczyła zaciekły bój o "pierwsze miejsce" - ja mimo zachwytu wybrałam gołębia, ale zdania były mocno podzielone ;)



4.

PIERŚ GOŁĘBIA Z UDKIEM CONFIT, SOCZEWICĄ DUSZONĄ W KONFITURZE W WIŚNI NADWIŚLANKI I KURKAMI/ Tomasz Trąbski, Concordia Taste


Wiem, że to nie konkurs, ale gołąb w wykonaniu Tomka ma u mnie 10/10! Nie jadłam wcześniej gołębia, czego do dziś nie mogę sobie wybaczyć. Mięso jest delikatne i soczyste,  o intrygującym aromacie. Ale gwiazdą tego talerza była ku mojemu zaskoczeniu soczewica! Wspaniała tekstura ziaren, chrupiące kurki i ten smak! Soczewica została ugotowana al'dente, później długo duszona z masłem, a na koniec podprażona. Będę próbowała to odtworzyć nawet sto razy, ale musi mi wyjść! Wtedy się z Wami podzielę ;)


5.

POLSKA JAGNIĘCINA Z JABŁKIEM I MIĘTĄ / Tomek Woźniak - Kitchen Restaurant


Fajne mięsko z lekkimi dodatkami. W radosnej improwizacji na tym talerzu znalazł się również mus z wędzonej śliwki - suski sechlońskiej - który na wszystkich zrobił ogromne wrażenie. 


6.

CIASTKO Z FASOLI WRZAWSKIEJ Z ŻELEM Z MAŚLANKI I SORBETEM / Robert Harna - Warszawska Akademia Kulinarna


Nie znoszę słodkich deserów - ten okazał się przygotowany jakby z myślą o mnie. Intensywnie czekoladowe, wilgotne ciastko z fasoli, przełamane chrupiącymi bezikami, muślinowym żelem z maślanki i kwaskowo-pikantnym sorbetem spinającym wszystko w perfekcyjną całość <3 No i nie mogę zapomnieć o pieczołowicie zbieranych w 30-stopniowym upale kwiatach fasoli wrzawskiej, które ukoronowały dzieło.
Mus okazał się też wyborny po wrzuceniu do kieliszka chłodnego proseco ;)

Zdjęcia potraw (poza dwiema sarenkami) dzięki Grzegorzowi Kolaszewskiemu.

2 komentarze:

  1. ależ pięknie i jak apetycznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Że też mnie tam nie było :(
    Musiało być smakowicie i ciekawie.

    OdpowiedzUsuń