Była restauracja w ogrodzie, na tratwie i jesienny festiwal zup, nadszedł Czas na PIKNIK! Właśnie w tej formie postanowiłam zorganizować kolejny Restaurant Day w Supraślu. A do współpracy zaprosiłam jeszcze siedmiu najlepszych podlaskich blogerów! Było jak zwykle pysznie, pogoda i goście dopisali. Dopisali aż nadto, bo nasze piknikowe przekąski - razem 1000 porcji! - rozeszły się w ciągu dwóch godzin. A moje kanapeczki zniknęły już po 45 minutach :D Kto zdążył, miał do wyboru wegańskie sałatki, babeczki i ciasteczka, pieczone pierożki, kanapki, krewetkowo-pomarańczowe szaszłyki i mnóstwo innych przysmaków. A po leniwym przegryzaniu na kocach, był czas na babingtona, konną przejażdżkę czy rzut podkową.
poniedziałek, 20 maja 2013
poniedziałek, 13 maja 2013
BlogerChef
Jak część z Was wie, udało mi się dostać do V półfinału konkursu kulinarnego BlogerChef, w tematyce kuchni azjatyckiej. Ten półfinał już za mną, więc czas na krótką relację. Gościliśmy w Bielsku Białej, całkiem przyjemnej, zielonej miejscowości, a sam konkurs i "imprezy towarzyszące" odbywały się w Dworek New Restaurant...
DZIEŃ PIERWSZY
Po długiej podróży do Katowic, którą calutką przespałyśmy - ja i mój pomocny skrzat/nadworny fotograf/najlepsza przyjaciółka Bogumiła, wpakowałyśmy się w kolej podmiejską do Bielska Białej. Internet nam podpowiedział, że mała stacyjka "Leszczyny", jest tuż przy naszym hotelu, więc wysiadłyśmy na starym peronie, w środku zielonych krzaczorów, z pięknym widokiem na wzgórza. GPS twierdził, że do hotelu jest bliziutko, więc wybrałyśmy się pieszo - z tobołami, w trzydziestostopniowym upale, na lekkim kacu po grillu dnia poprzedniego, i ciągle pod górę...okazało się, że wcale blisko nie jest! Szłyśmy i szłyśmy, asfalt się skończył, a hotelu nadal nie było widać...jednak ostatkiem sił dotarłyśmy na miejsce. Po szybkim ogarnięciu się, ruszyłyśmy do restauracji, które, jak się okazało, jest jedyne 300m od stacji na której wysiadłyśmy - na szczęście tym razem było z górki.
piątek, 26 kwietnia 2013
Sezon ogórkowy!
Na dobry początek baaaardzo długiego weekendu - "sezon ogórkowy". Uwielbiam ten drink, na który natrafiłam w supraskim Alkierzu. Jego widok zawsze budzi zdziwienie. Znajomi z Niemiec, Szwajcarii czy Stanów ze skrzywioną miną pytali, dlaczego piję "wódkę z ogórkiem", bo przecież to nie może być smaczne...I nie jest - to jest PYSZNE! O czym każdy z nich się przekonał, i dołączył do fanów tego drinka. Ma słodkawy, bardzo świeży smak, i niesamowity zapach. A na koniec ogórka można sobie schrupać ;)
Składniki:
- 200 ml sprita
- 50ml wódki
- świeży ogórek
Świeżego ogórka dokładnie myjemy, i tniemy na cienkie plasterki. Kilka wrzucamy do wysokiej szklanki, zalewamy schłodzoną wódką i zimnym spritem. I udanej majówki! :)
wtorek, 23 kwietnia 2013
Nasi Goreng
Nasi goreng, to ni mniej, ni więcej, a dosłownie "smażony ryż". Flagowe danie kuchni Indonezyjskiej, spotykane w całym tym rejonie. W zależności od regionu, zmieniają się dodatki, ale podstawowe przyprawy, nadające tej potrawie charakterystyczny aromat pozostają bez zmian. Proste, smaczne i sycące - już po pierwszym kęsie przeniesie Was pod na tropikalną plażę, w cień rozłożystej palmy...
- pierś z kurczaka
- 300g krewetek (najlepiej świeżych)
- 2 szklanki ryżu długoziarnistego
- duża cebula
- duża czerwona papryka
- 6 ząbków czosnku
- dymka
- jasny sos sojowy
- słodki sos sojowy
- sok z 1/2 limonki
- 3cm świeżego imbiru
- słodka i ostra mielona papryka
- olej (arachidowy doda aromatu)
- sos arachidowy - przepis TU
Zaczynamy od ugotowania ryżu - powinien być sypki i lekko niedogotowany, taki al'dente, dlatego od czasu podanego na opakowaniu odejmujemy 2-3 minutki. Ryż dokładnie studzimy. Kurczaka kroimy w paski szerokości ok. 3cm i marynujemy w łyżce słodkiego sosu sojowego, soku z limonki i pokrojonym w kostkę imbirze oraz 2 ząbkach czosnku. Kiedy ryż jest zimny, a kurczak zamarynowany, przystępujemy do działa. Na rozgrzany olej wrzucamy pokrojoną w piórka cebulę i paprykę, po chwili dorzucamy posiekany drobniutko pozostały czosnek i dodajemy łyżkę jasnego sosu sojowego. Kiedy warzywa są podsmażone dodajemy ryż i doprawiamy łyżką słodkiego sosu sojowego, oraz słodką i ostrą papryką. Próbujemy i ewentualnie dodajemy do smaku przyprawy - danie powinno być słodko-ostre z wyraźnym słonym posmakiem jasnego sosu sojowego.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Gado-Gado, indonezyjska kuchnia vege
Jakiś czas temu byłam w Poznaniu. Oczarowało mnie nie tylko miasto, ale tez kilka knajpek, które odwiedziłam. Pierwszą z nich, a jednocześnie tą, która najgłębiej zapadła w pamięć była restauracja indonezyjska Warung Bali. O restauracji opowiem Wam niedługo, a dziś rzecz będzie o daniu, które skradło moje serce. Sałatka Gado-Gado to niesamowity smak, który daje połączenie pozornie banalnych składników. Smak tak oryginalny, że poświęciłam kilka dni na odtworzenie identycznego sosu arachidowego, który jest duszą tej potrawy A poza tym, że Gado-Gado jest smaczna i zdrowe, to jeszcze wegańska ;)
Składniki (dla 2 osób):
- 3 garści białej kapusty
- obrana marchewka
- świeży ogórek
- garśc groszku cukrowego w straczkach
- garść (puszeczka) kiełków fasoli mung
- 6 plastrów tofu
- sos arachidowy: 250g niesolonych orzeszków ziemnych, papryczka chili, 3 duże ząbki czosnku, słodki sos sojowy, jasny sos sojowy, sok z limonki, sól, woda
Przygotowanie - jak to z sałatkami bywa - jest bardzo proste. Poszatkowaną grubo kapustę i pokrojoną w plastry marchewkę blanszujemy we wrzątku przez 3-5 minut. Układamy je na dwóch talerzach. Dodajemy po kilka plastrów świeżego ogórka ze skórką, strączki groszku cukrowego i całość posypujemy kiełkami fasoli mung. Na tak przygotowanych warzywach układamy po 3 plastry grillowanego (lub podsmażonego) tofu - powinno mieć piękny złoty odcień. Wszystko polewamy dwiema - trzema łyżkami sosu arachidowego. Chyli po prostu sosu ze znanych nam dobrze orzeszków ziemnych, który przygotowuje się tak: na suchej patelni prażymy orzeszki, powinny lekko ściemnieć.
sobota, 6 kwietnia 2013
Luks Pomada - wyniki!
Wybaczcie, ale śnieg mnie zasypał, i odciął od świata totalnie, więc postanowiłam z tego zasypania skorzystać i poleniuchować troszkę po świętach. Ale już do Was wracam - na dobry początek z wynikami ostatniego urodzinowego konkursu. Jak zwykle nie zawiedliście - Wasze pomysły na łączenie różnych smaków, i mnogość zastosowań czatni zaskoczyły nie tylko mnie, ale również zespół Luks Pomady! Wspólnie wybraliśmy trzy osoby do których powędrują nagrody:
Pierwsze miejsce to pomysł anonimowego autora (ale mamy maila, więc jak się odezwie to go ujawnimy). Nagroda to zestaw czatni: korzenny pomidor, imbirowa śliwka i orientalny rabarbar, oraz dwa słoiczki konfitur - czerwona porzeczka i zielony pomidor :
Orientalny rabarbar idealnie komponuje się z krewetkami tygrysimi w winie i czosnku. Do tego zapieczone na ciepło, chrupiące grzanki z masłem czosnkowym maczane w sosie jaki powstał po duszeniu/smażeniu krewetek w połączeniu z czatnejem, winem, czosnkiem, oliwą i pieprzem cytrynowym...
Chyba teraz muszę się zerwać z pracy i biec do sklepu po potrzebne składniki. Nie przeżyję, jak nie zjem tego dzisiaj. Mniami :)
Miejsce drugie i nagrodę - zestaw czatni - korzenny pomidor, imbirowa śliwka i orientalny rabarbar za pomysłowość zastosowania - Pani Owca:
Ja wybieram zdecydowanie śliwkę z imbirem i dodałabym jej do pizzy tzn posmarowałabym nią ciasto i dodała cebulę, boczek, rukolę i sos śmietanowo czosnkowy ;)
Miejsce trzecie i zestaw konfitur: czarny bez i rabarbar, Justyna Tyśka:
Czatni korzenny pomidor zastosowałabym jako farsz do wytrawnych muffinów. Ciasto zawierałoby dodatki takie jak: posiekane liście rukoli, ser pleśniowy (z niebieską pleśnią) oraz orzechy włoskie. Muffiny byłyby niezwykle kolorowe i aromatyczne a ich smak oryginalny, ale wyważony.
Gratulujemy! I prosimy o kontakt mailowy w sprawie wysyłki nagród :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







