Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 czerwca 2015

Ośmiorniczka marynowana

Ciąg dalszy zabawy robalami ;) Było aromatyczne, winne spaghetti, czas na lekką marynowaną ośmiorniczkę. Przygotowuje się niezwykle łatwo, a tak przygotowana jest uniwersalnym, pysznym dodatkiem do sałatek, lub po prostu zdrową, smaczną przekąską. Po szczegóły przygotowania ośmiornicy, i słów kilka o teoriach o tłuczeniu biedaczki zajrzyjcie do poprzedniego przepisu. 


Składniki:
zjemto.com
Do gotowania:
  • Ramiona jednej dużej ośmiornicy
  • Główka czosnku
  • Kilka gałązek tymianku
  • 2 papryczki chili
  • 2 liście laurowe
  • Łyżeczka ziaren pieprzu
  • Szklanka oliwy z oliwek
  • Spora szczypta soli


wtorek, 7 kwietnia 2015

Pieczone buraki z cytrusami

 Buraki, choć nie posiadają wielu witamin, są nieocenionym źródłem kwasu foliowego. Są też bogate w  ważne dla naszego zdrowia pierwiastki mineralne:  żelazo, wapń, magnez, potas, mangan, sód, miedź, chlor, fluor, cynk...długo by wymieniać. Wzmacniają układ krwionośny, układ odpornościowy, łagodzą objawy menopauzy, a zawarta w nich betanina jest przeciwutleniaczem chroniącym nasz organizm przed rozwojem wolnych rodników. I nie zapominajmy o najważniejszym - buraki są po prostu przepyszne! Starajcie się ich nie gotować, tylko piec - dzięki temu zachowają wszystkie wartości odżywcze, oraz fajną jędrną konsystencję.
To bardziej inspiracja, niż dokładny przepis - najlepsze proporcje dobierzecie sami, tak, jak Wam najbardziej smakuje. Orzechowo-pikantna rukola, aromatyczny kozi ser i słodkie pieczone buraki to połączenie idealne. Połączenie, które aż się prosi o przełamanie kwaskowatym dodatkiem cytrusów. Latem możecie je zastąpić truskawkami, lub mieszanką wiśni i czereśni.

Składniki:

  • 4 buraki
  • różowy grejpfrut 
  • 2 czerwone pomarańcze
  • duża pomarańczka
  • rukola
  • ser kozi
  • garść blanszowanych migdałów
  • oliwa z oliwek
  • ocet balsamiczny




niedziela, 21 września 2014

Suszone pomidory

Od dawna mnie korciło, żeby pokusić się o zrobienie domowych suszonych pomidorków. Ale jak z wieloma rzeczami, jakoś tak nie mogłam się zebrać w sobie ;) Ale w tym roku się udało. Do suszenia wybrałam odmianę lima - pomidory są mięsiste, aromatyczne, a jednocześnie nieduże. Troszkę poczytałam i okazało się, że są "dwie szkoły" suszenia - jedni zostawiają pomidor z pestkami, inni się ich pozbywają. Wypróbowałam obie metody, i nie obraźcie się, ale bez pestek = bez sensu...
Minęły dwa tygodnie i nareszcie ich spróbowałam - są genialne! W przeciwieństwie do tych "sklepowych" zachowały cudowną głębię pomidorowego aromatu  Dużo z nimi zabawy, piekarnik chodzi godzinami, jednak powiem krótko - nie opłaca się, ale warto ;) W przyszlym roku - jeśli klimat dopisze - spróbuję suszyć je na słońcu!

Składniki:


  • pomidory odmiany lima
  • czosnek (ząbek na słoiczek 200-250ml)
  • olej
  • oliwa z oliwek
  • sól
  • czarny pieprz
  • ulubione zioła




Produkcja suszonych pomidorów jest bardzo prosta. Pomidorki tniemy na pół, i układamy na wyłożonej pergaminem blasze miąższem do góry. Oprószamy je delikatnie solą i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 80 stopni. Suszenie będzie trwało od 4. do 5. godzin. Na koniec powinniśmy otrzymać lekko wilgotne, bardzo mięsiste,  pomarszczone połówki. Temperatura jest istotnym czynnikiem - jeśli będzie zbyt wysoka, z pomidorków zrobią się chrupiące chipsy.

środa, 16 lipca 2014

Blogerchef - Grande Finale!

Za chwilę miną dwa tygodnie od finału II edycji konkursu Blogerchef, a ja dopiero znalazłam chwilkę, by ogarnąć zdjęcia  i napisać parę słów. W tym roku wygrałam V półfinał, i jako ostatnia weszłam do finałowej piątki. Miejscem ostatecznego starcia blogowych tytanów był hotel Windsor w Jachrance. Ogromna posiadłość, złote klamki, marmury, kryształy, kolumny, plafony, fontanny, rzeźby, reprodukcje znanych malarzy wszystkich epok - na bogato i z przytupem, coś jakby późne rokokoko, czy pałac cygańskiego króla ;) Obsługa była bardzo miła i pomocna, a teren hotelu, z lasem, położony nad zalewem jest urzekający. Zaraz po przbyciu na miejsce zaczęłam myszkowanie w składnikach i obmyślanie planu działania. Byłam mile zaskoczona tym, jak wielu blogerów przyjechało, by towarzyszyć nam w tych kulinarnych zmaganiach. Wielki Finał wystartował!



poniedziałek, 31 marca 2014

Caesar salad na drugie urodzinki

W weekend świętowaliśmy drugie urodziny bloga. z prawie miesięcznym opóźnieniem, bo na śmierć o nich zapomniałam... Wyobrażacie sobie?! Zdecydowanie muszę mniej pracować, i zapisywać takie ważne daty w kalendarzu ;) Ale skoro urodziny już się przesunęły w bardziej sprzyjający pogodowo okres, postanowiłam nimi rozpocząć sezon piknikowy. Choć na Podlasiu trawka jeszcze nie do końca zielona, słońce już wspaniale przygrzewa. Na rzecznych bulwarach poczuliśmy się jak na majówce. Zjedliśmy sałatki i świeże owoce, poskubaliśmy sera - śmierdziucha i szynkę na melonie. A po kilku szklaneczkach pysznego cydru zrobiło się już całkiem wesoło ;)


niedziela, 16 marca 2014

Selerowe steki w serowym tipi

Seler to jedno z najbardziej niedocenianych warzyw. Kiedy byłam dzieckiem, raczej go unikałam. Teraz już mnie nie odpycha, jednak nadal traktowałam go głównie jako składnik bulionu, czasem może jakiejś sałatki.   W tym daniu, dzięki składnikom aromatycznego sosu, oraz kontrastowi tekstury z chrupiącym serem, uwydatniony jest cały  bogaty smak i szlachetny aromat selera. Po prostu przystawka idealna!

Składniki:

  • 1 duży seler
  • 2 łodygi rozmarynu
  • 200g sera typu bursztyn
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 papryka czuszka
  • 100 g parmezanu
  • sok z ½ cytryny
  • ½ pęczka natki pietruszki
  • 4 łyżki oliwy
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • ½ łyżeczki miodu
  • mix świeżych sałat




Obrany seler z dodatkiem gałązek rozmarynu dokładnie zawijamy w folie aluminiową i pieczemy w 200°C przez 80 min. W tym czasie przygotowujemy sos - czosnek, natkę i czuszkę siekamy bardzo drobno i mieszamy z oliwa oraz miodem i sosem sojowym.Upieczony seler kroimy w plastry i smażymy na suchej patelni przez 2 min. z każdej strony.

poniedziałek, 23 września 2013

Ryba w czerwonym sosie

Miałam okazje przygotować artykuł o znaczeniu kolorów owoców i warzyw dla magazynu INSPIRACJE. Dziś pierwszy przepis, który znalazł się w ostatnim numerze - łosoś w wytrawnym sosie z czerwonych owoców. Połączenie jest idealne, i zaskakujące. Owocowy kwasek wspaniale podkreśla smak łososia, a odrobina wytrawnej słodyczy dodaje mu niecodziennego aromatu. 

Składniki:


  • ½ kg filetu z łososia
  • ½ cytryny
  • łyżka masła
  • czubata łyżka cukru
  • łyżka octu winnego
  • ½ papryczki chili
  • ½ kubka wiśni
  • ½ kubka malin
  • *można dodać tez czerwonych porzeczek lub jeżyn
  • sól i czarny pieprz



Filet z łososia oprószamy solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem, skrapiamy sokiem z cytryny i wstawiamy na 15 minut do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. W tym czasie przygotowujemy sos - jest bardzo prosty. W rondelku, cały czas mieszając, robimy karmel z cukru i masła. Kiedy składniki się połączą i zmienią kolor na złocisty, dodajemy owoce, posiekaną papryczkę chili i ocet winny. Całość gotujemy przez 5-8 minut na sporym ogniu, pilnując aby sos się nie przypalił. Na koniec całość przecieramy przez drobne sitko, aby uzyskać gładką konsystencję. Upieczonego łososia polewamy naszym rubinowym sosem i ozdabiamy kilkoma świeżymi owocami. Świetnym dodatkiem będzie chrupiąca bagietka i świeża sałata z rukoli.

czwartek, 25 lipca 2013

Wiejskie risotto z kurkami

Wiejskie, bo przygotowane właśnie na wsi, w jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie.  W centrum spokojnej, podlaskiej wsi.  W przytulnym, pięknie urządzonym domku rodziców Gapci. Z ogromną działką, basenikiem, sadem owocowym, grządkami, widokiem na pola i las, i - moje marzenie - grillem i przydomową wędzarnią zbudowanymi przez jej tatę! Ale wróćmy do risotto. Nie jest to proste danie, bo trzeba robić je z wyczuciem, łatwo przypalić lub rozgotować...ale jeśli poświęcicie mu odrobinę uwagi, na pewno się uda. A warto się postarać, bo jest przepyszne!

Składniki (6-7 porcji):

  • 400g ryżu arborio
  • 200g kurek
  • duża cebula
  • 5 ząbków czosnku
  • 200ml śmietanki 30%
  • 50ml oliwy z oliwek
  • 250ml białego wytrawnego wina
  • łyżka masła
  • 70g parmezanu
  • sól i pieprz
  • woda


W średnim garnku, na połowie oliwy i maśle szklimy drobno posiekaną cebulę i czosnek. Po chwili dorzucamy dokładnie oczyszczone, osuszone kurki. W całości - nie ma potrzeby ich kroić, bo są małe, a w całości będą pięknie wyglądały. Po mniej więcej pięciu minutach dosypujemy do nich ryż arborio i chwilę podsmażamy. Powinien zrobić się lekko przezroczysty. Dolewamy 100 ml wina - ryż powinien je natychmiast wchłonąć. Cały czas mieszając stopniowo dolewamy  tak około 100ml wody. Kiedy ryż ją wchłonie, dolewamy kolejne 100ml wina. Kiedy ryż jest już lekko napęczniały, ale wciąż twardy, dodajemy śmietankę. Po jej wchłonięciu czas na sól i pieprz.

wtorek, 23 lipca 2013

KULINARNY POZNAŃ - subiektywny mini przewodnik

Przewodnik to szumne słowo na opis kilku tych restauracji, które udało mi się odwiedzić w Poznaniu, ale postanowiłam nie poświęcać każdej osobnego postu, a zebrać je wszystkie w jednym. 
Poznań to jedno z moich ukochanych polskich miast. Dużo zieleni, cudowne kamienice, klimatyczne uliczki, pozytywni ludzie. Czego można chcieć więcej? Oczywiście smacznego jedzenia! I takie udało mi się znaleźć. Jednak Poznań, jak każde miasto ma swoją specyfikę. Krakowskie stare miasto (nie licząc Kazimierza, i kilku wyjątków w okolicach rynku) pełne jest restauracji "niewiadomojakich", z raczej średnim jedzeniem, nastawionych na turystów. Warszawa to TOTALNY misz-masz, w Białymstoku nie znajdziecie prawie nic poza pizzeriami, i to raczej kiepskimi, Rzeszowski rynek okupują kebaby, a w okolicach poznańskiego rynku....w okolicach poznańskiego rynku najwięcej jest chyba tak modnych teraz restauracji z burgerami, i klubów GO-GO! A po za nimi milion cudownych kawiarenek z ukrytymi "tajemniczymi ogrodami" w patio, i kilka wspaniałych restauracji.

wtorek, 25 czerwca 2013

Fiesta Mexicana w Rzeszowie

W miniony weekend wybrałam się do Rzeszowa, na zaproszenie Gosi z restauracji LOFT, która mieści się tuż obok tamtejszej galerii Millenium hall. Dotarłam po 12 godzinach w moim ukochanych najukochańszym PKP, które jest już tak luksusowe, że do biletu dorzuca saunę gratis ;) Ale warto było się pomęczyć.   Restauracja jest urządzona bardzo w moim stylu - nowoczesne, jasne lecz nie chłodne wnętrze z prostymi elementami dekoracyjnymi, w sam raz na kolację ze znajomymi lub biznes lunch. Razem z Gosią przygotowałyśmy specjalne, weekendowe meksykańskie menu, które przygotowałam razem z ekipą LOFTu. Było oczywiście tacos i chili con carne, burrito ze spora dawką jalapeno  i fajita, no i desery, które zrobiły furorę - mus czekoladowy z nutką chili i pomarańczowo-waniliowy flan. Powiem krótko - zakochałam się! Zakochałam się w pracy w kuchni - było jak w serialach: mimo, że jest zapieprz (wybaczcie, ale do tego co się dzieje kiedy jest full gości łagodniejsze określenia nie pasują) to wszyscy żartują, leci muzyczka, ktoś podśpiewuje pod nosem, ktoś się giba radośnie mieszając w kociołku. Wiem, że na pewno nie zawsze jest tak wesoło,  wręcz filmowo, ale szef kuchni - Mariusz Nazimek, ma naprawdę fajny zespół, z którym praca to sama radość. Pod koniec dnia stopy odpadają z bólu a ze zmęczenia padasz na ryjek, ale, paradoksalnie, ten weekend naładował mnie ogromną dawką pozytywnej energii. 


sobota, 8 czerwca 2013

"Kanapeczka" z wytrawnymi truskawkami

I na zakończenie mojego menu na Malta Festiwal Poznań 2013 coś odkrywczego w swojej prostocie i zniewalającego w smaku. Bardzo prosty, lekki deser - tak aby każdy spokojnie znalazł na niego miejsce po lunchu czy kolacji. W formie kruchej "kanapeczki", która polewą z sosu balsamico i bazylią wydobywa z truskawek nowy, zaskakujący smak.

Skladniki (8 porcji):


  • arkusz ciasta francuskiego
  • 150g serka mascarpone
  • 50ml śmietanki kremówki 36%
  • łyżka cukru
  • 150ml octu balsamicznego
  • duża garść truskawek bez szypułek
  • po kilka listków bazylii na porcję


Tak jak z kanapkami bywa - nic prostszego, ale za to efekt wspaniały! Godzinę wcześniej truskawki przesypujemy cukrem i wstawiamy do lokówki - dzięki temu będą mniej kwaśne. Ciasto francuskie kroimy na osiem równych prostokątów, układamy na papierze do pieczenia, nakłówamy widelcem i wstawiamy na jakieś 8 minutek do piekarnika nagrzanego do 180 stopni - mają się zrobić złocistobrązowe. Po upieczeniu muszą ostygnąć. Smarujemy je serkiem mascarpone wymieszanym dokładnie ze śmietanką. Na kremie układamy po kilka listków bazylii, a na nich nasze truskawki. Na koniec przygotowujemy sos balsamico, czyli zredukowany ocet balsamiczny. Ocet wlewamy do małego garnuszka i stawiamy na dużym ogniu, co jakiś czas mieszając. Płyn dość szybko odparuje, tworząc gęsty, esencjonalny sos, wspaniale podkreślający smak truskawek i bazylii. Świeże i wyraźne smaki tego deseru wspaniale pasują do dobrze schłodzonego białego wina.

piątek, 7 czerwca 2013

Wątróbki z wiśniami, w wiśniówkowej glazurze

Czas na luchową propozycję do mojego menu konkursu Malta 2013 - Rezydencje dla artystów gotujących! Miało byc coś z grasicą, ale okazuje się, że nie mam aż takiego szczęścia, i udaje mi się ją dopaść tylko raz na miesiąc...Pozostałam więc przy mojej ostatniej obsesji eksperymentowania z podrobami różej maści. Zapraszam na wątróbkę z wiśniami, i wiśnióweczką. Cudowne połaczenie wytrawnej kwaskowatości wiśni, rozgrzewającej słodyczy wiśniówki i kremowej konsystencji wątróbek. Koniecznie podane z bagietką i małą miseczką świerzych sałat polanych dobrą oliwą, tak po prostu.

Składniki (2 porcje):

  • około 200g wątróbek drobiowych
  • 200ml mleka
  • czubata łyżka masła
  • duża garść wydrylowanych wiśni
  • 50ml wiśniówki
  • sól i świeżo zmielony czarny pieprz
  • do podania: mix świeżych sałat z oliwą, kawałek bagietki




Oczyszczone z plewek watróbki zalewamy mlekiem, i wstawiamy do lodówki  na co najmniej godzinę. Po tym czasie delikatnie je osuszamy papierowym ręcznikiem, i wrzucamy na patelnię z rozgrzanym masłem. Co jakiś czas obracamy wątróbki, tak aby obsmazyły się ze wszystkich stron. Kiedy po kilku minutach zbrązowieją, na patelnię dorzucamy wiśnie i całość lekko solimy oraz doprawiamy pieprzem do smaku. Po minutce wlewamy wiśniówkę jednoczesnie zwiekszając ogień. Kiedy płyn odparuje i zamieni się w gęsty sos danie jest gotowe. Do tego najprostsza salata i koniecznie bagietka, żeby było czym zebrać resztki cudownego sosu z pustego talerza ;)

środa, 5 czerwca 2013

Ryba z soli na białym risotto

Jak wiecie po mojej wiosennej wyprawie do Poznania zakochałam się w tym mieście - raju smakosza. Dlatego postanowiłam skorzystać z okazji kolejnych odwiedzin wielkopolski. Wybieram się na Malta Festiwal Poznań, mam nadzieję - jako "artysta gotujący" ;)

Moja propozycja na kolację festiwalowego menu to ryba z soli na wytrawnym risotto. Tym razem to labraks, ale można tak przygotować dowolną rybę, jeśli tylko mamy filety ze skórą. Taka metoda przygotowania ryby wspaniale podkreśla jej naturalny smak, pozostawiając mięso soczystym i delikatnym. Świetnym dodatkiem jest wytrawne białe risotto, koniecznie ze świeżym, lipcowym słodkim groszkiem. Risotto nie jest najłatwiejszą potrawą, wymaga ciągłej uwagi i nie można trzymać się konkretnego przepisu, płynne składniki dodajemy raczej "na oko", w zależności od tego jak bardzo nasz ryż jest spragniony ;)  jako dodatki podajemy kawałek cytryny do skropienia ryby i kilka kropli kwaskowatej emulsji z koperku i pietruszki.

Składniki (4 porcje):
  • 4 filety ze skórą (lub 8, jeśli są malutkie)
  • szczypta soli morskiej
  • 400g ryżu arborio
  • 150ml śmietanki 
  • 250ml białego wytrawnego wina
  • 3 ząbki czosnku
  • woda
  • duża cebula
  • 200g zielonego groszku
  • łyżka masła
  • 50g parmezanu
  • około 50 ml dobrej oliwy z oliwek
  • sól i świeżo zmielony czarny  pieprz
  • garść koperku i pietruszki 






Rybę robi się dosłownie chwilę, więc zajmiemy się nią później. Na razie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni i zabieramy się za risotto. Robimy je na dość sporym ogniu, i lepiej nie zostawiać go ani na chwilę bez opieki, bo ma tendencje do przypalania się. Jego przygotowanie zajmie około 15-20 minut. W średnim garnku, na oliwie i maśle szklimy drobno posiekaną cebulę i czosnek. Dosypujemy do nich ryż arborio i chwilę podsmażamy, powinien zrobić się lekko przezroczysty. Dolewamy 100 ml wina - ryż powinien je natychmiast wchłonąć. Cały czas mieszając stopniowo dolewamy  tak około 100ml wody. Kiedy ryż ją wchłonie, dolewamy kolejne 100ml wina. Kiedy ryż jest już lekko napęczniały, ale wciąż twardy, dodajemy śmietankę. Po jej wchłonięciu czas na sól, pieprz i groszek.

piątek, 26 kwietnia 2013

Sezon ogórkowy!

Na dobry początek baaaardzo długiego weekendu - "sezon ogórkowy". Uwielbiam ten drink, na który natrafiłam w supraskim Alkierzu. Jego widok zawsze budzi zdziwienie. Znajomi z Niemiec, Szwajcarii czy Stanów ze skrzywioną miną pytali, dlaczego piję "wódkę z ogórkiem", bo przecież to nie może być smaczne...I nie jest - to jest PYSZNE! O czym każdy z nich się przekonał, i dołączył do fanów tego drinka. Ma słodkawy, bardzo świeży smak, i niesamowity zapach. A na koniec ogórka można sobie schrupać ;)

Składniki:



  • 200 ml sprita
  • 50ml wódki
  • świeży ogórek


Świeżego ogórka dokładnie myjemy, i tniemy na cienkie plasterki. Kilka wrzucamy do wysokiej szklanki, zalewamy schłodzoną wódką i zimnym spritem. I udanej majówki! :)


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Gado-Gado, indonezyjska kuchnia vege

Jakiś czas temu byłam w Poznaniu. Oczarowało mnie nie tylko miasto, ale tez kilka knajpek, które odwiedziłam. Pierwszą z nich, a jednocześnie tą, która najgłębiej zapadła w pamięć była restauracja indonezyjska Warung Bali. O restauracji opowiem Wam niedługo, a dziś rzecz będzie o daniu, które skradło moje serce. Sałatka Gado-Gado to niesamowity smak, który daje połączenie pozornie banalnych składników. Smak tak oryginalny, że poświęciłam kilka dni na odtworzenie identycznego sosu arachidowego, który jest duszą tej potrawy  A poza tym, że Gado-Gado jest smaczna i zdrowe, to jeszcze wegańska ;)

Składniki (dla 2 osób):

  • 3 garści białej kapusty
  • obrana marchewka
  • świeży ogórek
  • garśc groszku cukrowego w straczkach
  • garść (puszeczka) kiełków fasoli mung
  • 6 plastrów tofu
  • sos arachidowy: 250g niesolonych orzeszków ziemnych, papryczka chili, 3 duże ząbki czosnku, słodki sos sojowy, jasny sos sojowy, sok z limonki, sól, woda


Przygotowanie - jak to z sałatkami bywa - jest bardzo proste. Poszatkowaną grubo kapustę i pokrojoną w plastry marchewkę blanszujemy we wrzątku przez 3-5 minut. Układamy je na dwóch talerzach. Dodajemy po kilka plastrów świeżego ogórka ze skórką, strączki groszku cukrowego i całość posypujemy kiełkami fasoli mung. Na tak przygotowanych warzywach układamy po 3 plastry grillowanego (lub podsmażonego) tofu - powinno mieć piękny złoty odcień. Wszystko polewamy dwiema - trzema łyżkami sosu arachidowego. Chyli po prostu sosu ze znanych nam dobrze orzeszków ziemnych, który przygotowuje się tak: na suchej patelni prażymy orzeszki, powinny lekko ściemnieć.

czwartek, 10 stycznia 2013

Cytrynowa dorada

Wikipedia twierdzi, że dorada była ulubioną rybą starożytnych Rzymian. Długo się jej przyglądałam, zawsze jednak decydując się na jakiś sprawdzony gatunek. W końcu doradę kupił tatko. I wiecie co - może moją ulubioną rybą nie zostanie, ale w stu procentach rozumiem antycznych władców Kapitolu. Mięso dorady jest pyszne i po upieczeniu pozostaje przyjemnie zwarte, nie rozpada się. A żurawina z cytrynką wspaniale podkreślają jego smak.

Składniki (2 osoby):
  • dorada
  • garść suszonej żurawiny
  • 2 łyżki masła
  • cytryna + sok z 1 cytryny
  • sól i czarny, grubo zmielony pieprz
  • natka pietruszki






Przepis prosty, jak przygotowanie każdej ryby z pieca. Doradę oczyszczamy, myjemy i dokładnie osuszamy. Skrapiamy ją dokładnie sokiem z jednej cytryny, wyłapując pestki. Nacieramy rybę w środku i na zewnątrz solą i grubo zmielonym pieprzem. Do środka wkładamy czubatą łyżkę masła wymieszanego z posiekaną natką pietruszki i garść żurawiny. Na wierzchu ryby układamy pozostałe masło, bez natki, oraz kilka plastrów cytryny. Całość zawijamy w folię i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 25 minut. Podajemy z bagietką i świeżą sałatą, najlepiej z jakimś lekko słodkawym sosem. Palce lizać!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Flan pomarañczowy - hiszpañska fiesta!

W weekend razem z klubem Alkierz zorganizowaliśmy kolejną imprezę z para-edukacyjnego cyklu "Sztuka łączenia alkoholu i jedzenia". Pierwsza była Seta i galareta, przyszedł czas na Wino do kolacji. A jak wino to Hiszpania i tapas. Przygotowaliśmy więc prawdziwą hiszpańską fiestę - w menu cytrynowa paella, gulasz kataloński (na nie przepisy już niedługo) oraz klasyczny pomarańczowy flan. To genialny, lekki deser. Nie za słodki, przyjemnie pomarańczowy, z uroczymi waniliowymi piegami. Możecie go przygotować w małych porcelanowych kokilkach, lub w dużej formie do ciasta - keksówce, lub okrągłej formie z kominem, i pokroić go na porcje.

Składniki (6-8 osób):

  • 250ml mleka 3,2 %
  • 250ml śmietanki 36%
  • 4 jajka całe
  • 4 żółtka
  • laska wanilii
  • pomarańczka - skórka i 45 ml soku
  • 70g cukru pudru + 200g na karmel
  • 30ml likieru pomarańczowego (Cointreau)
  • 80ml wody



Na początku przygotowujemy karmel pomarańczowy. W garnuszku mieszamy 200g cukru pudru z sokiem z pomarańczy i wodą. Wstawiamy na dość duży ogień  i od czasu do czasu mieszając gotujemy, aż zacznie gęstnieć  Karmel rozlewamy do przygotowanych foremek, tak by stworzył cienką warstwę na ich dnie. Jajka i żółtka ucieramy z 70. gramami cukru pudru, skórką otartą z pomarańczy, likierem i nasionami wydobytymi z laski wanilii. Małymi porcjami dodajemy zagotowane mleko ze śmietanką, cały czas mieszając. W czasie gotowania można do garnka wrzucić oczyszczoną z nasion wanilię, aby wydobyć maksimum smaku.

piątek, 14 grudnia 2012

Steak idealny, czyli Cztery Widelce na warsztatach

Opowiem Wam bajkę. Bajkę o małej kuchareczce, która bardzo chciała usmażyć Mężczyźnie na urodziny jego ukochany stek. Stek wyszedł jak pantofelek od Louboutina - piękny, ale całkiem niejadalny. W przypływie rozpaczy kuchareczka wywaliła mięso przez okno, Mężczyznę (biedny nie rozumiał o co te nerwy) za drzwi, a sama, szlochając, spędziła wieczór na kuchennej podłodze... Tak więc kiedy dowiedziałam się, że Mr. & Mrs. Sandman i portal Doradca smaku organizują warsztaty kulinarne, których głównym tematem będzie właśnie stek, już wiedziałam - muszę tam być! Warsztaty odbyły się w Sztuce Mięsa pod fachowych przewodnictwem szefa Maćka Tomaszewskiego i były zaadresowane do blogerów i pasjonatów gotowania. Zapewniono też miejsca dla obserwatorów, którzy mogli słuchać i próbować tego co wyszło spod naszych noży i widelców, Czterech Widelców oczywiście ;)

poniedziałek, 29 października 2012

Smażone zielone pomidory

Od razu ostrzegam, że - choć jestem jej wielką fanką - nie jest to przepis z książki. Raczej moja wariacja w temacie smażonych zielonych pomidorów właśnie. Wyszły pyszne! Zielone pomidory, to po prostu pomidory niedojrzałe. Mają pomidorowy, bardziej kwaśny smak, ale za to są twarde, a ich miąższ jest zwarty nawet po usmażeniu. Usmażone w panierce są bardzo smaczne. Można je podawać jako dodatek do mięsa czy ryby, lub jako przekąskę do pochrupania, na przykład w czasie oglądania filmu z przyjaciółmi.

Przy okazji smażenia zielonych pomidorów po raz kolejny przetestowałam też FORKY - przedziwny wynalazek do obracania smażonych rzeczy, który dostałam od firmy FORKitchen. Sprawdził się już przy najróżniejszych mięsach, plackach ziemniaczanych i blinach. Z pomidorami tez świetnie sobie poradził. Faktycznie, patelnia się nie rysuje, ale przede wszystkim przy odwracaniu nie chlapie na boki tłuszczem! wystarczy delikatny ruch nadgarstka. I choć FORKY nie nadaje się do odwracania delikatnych ryb, czy puszystych omletów - je jednak trzeba przewracać tradycyjną łopatką - to w pozostałych przypadkach jest niezastąpiony!

Składniki:

  • 3-4 spore zielone pomidory
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 4 łyżki startego parmezanu
  • 5 łyżek mleka
  • jajko
  • szczypta soli i pieprzu
  • oliwa do smażenia


Pomidory kroimy na około centymetrowej grubości plastry. W misce mieszamy na jednolitą masę mąkę pszenną, kukurydzianą, jajko i mleko. Całość doprawiamy szczypta soli i pieprzu, dosypujemy parmezan i delikatnie mieszamy. Plastry pomidorów moczymy w cieście i smażymy na rozgrzanej oliwie, na mniejszym ogniu. Powinny mieć złocisty kolor. Po usmażeniu można je oprószyć solą morską. 

poniedziałek, 22 października 2012

Pierogi ze szpinakiem i łososiem

Chyba wszyscy lubią pierogi. Tradycyjnie - ruskie, lub z mięsem, no i świąteczne - z kapustą i grzybami. Ale właściwie pierogi można zrobić ze wszystkim. Ostatnio jadłam pierożki ze szpinakiem i fetą. Były pyszne, wyraźne w smaku, jednak odrobinę za słone. W domu postanowiłam więc zastąpić fetę łososiem. Wyszły przepyszne i bardzo delikatne. 

Składniki:

  • 300 g filetu z łososia
  • 1 kg szpinaku
  • 1/2 cytryny
  • łyżka masła
  • 3 ząbki czosnku
  • sól i pieprz czarny
  • jajko
  • 500 g mąki
  • łyżka oliwy do smażenia


Wyrabiamy ciasto - do mąki dodajemy jajko i stopniowo dolewamy przegotowaną wodę, cały czas wyrabiając masę. Ciasto powinno mieć gładką konsystencję, nie może tez lepić się do rąk. Jeśli dolejecie za dużo wody, wystarczy dosypać trochę mąki. Kiedy ciasto jest gotowe, odkładamy je pod ściereczkę, aby nie wyschło, i przygotowujemy farsz. Umyty, pozbawiamy łodyżek szpinak wrzucamy do rondelka z roztopionym masłem. Kiedy się zeszkli dodajemy sok z 1/2 cytryny, posiekany czosnek, sól oraz pieprz do smaku.