Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indyk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 stycznia 2013

Cytrynowa paella - hiszpañska fiesta!

Do katalońskiego gulaszu i pomarańczowego flanu dołączam ostatnią pozycję naszego hiszpańskiego menu z imprezy Wino do kolacji w Alkierzu- cytrynową paelle. Jest lekka, aromatyczna, a wyraźna cytrynowa nuta nadaje jej świeżości. No i przed wszystkim jej przygotowanie jest dziecinnie proste. Trzeba tylko pilnować, aby nic nie przypalić ;)

Składniki:

  • 300g ryżu arbrio (lub innego ryżu do risotto)
  • 500g piersi z indyka
  • 300g krewetek
  • 100g groszku mrożonego
  • 1/2 cebuli
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 1/2 cukinii
  • 100ml śmietanki 30%
  • 150ml białego wytrawnego wina
  • 700ml bulionu drobiowego
  • 4 ząbki czosnku
  • sok z 1 i 1/2 cytryny
  • rozmaryn
  • chilli
  • łyżka masła
  • sól i pieprz


Indyka kroimy w sporą kostkę, i marynujemy w soku z jednej cytryny, łyżce oliwy, łyżce rozmarynu, szczypcie soli i pieprzu. Wstawiamy do lodówki na godzinę. W tym czasie mieszamy bulion drobiowy z białym winem i sokiem z cytryny. Kiedy mięso jest zamarynowane, możemy zacząć przygotowywać naszą paelle. Na dużej patelni, na maśle szklimy drobno posiekaną cebulkę, z pokrojonym w plasterki czosnkiem i posiekaną papryczką chilli, oczyszczoną z pestek. Dorzucamy mięso z indyka i obsmażamy ze wszystkich stron. Następne na patelni lądują pokrojone w drobną kostkę papryka i cukinia. Po 3 minutach dodajemy ryż.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Madras Curry - orientalny indyk

Uwielbiam kuchnię indyjską. Do tego stopnia, że ściągnęłam z Indii ich oryginalne mieszanki przypraw do rożnych mięs i ryb. Moim ulubionym daniem, i przyprawą jest własnie Madras Curry. Tym razem przygotowałam w ten sposób indycze golonki, ale może to być równie dobrze pierś z kurczaka,indyka, cielęcina(już mniej indyjska) lub wieprzowina - wtedy skracamy czas pieczenia. "Indyk madras" ma delikatną, niemal kremową konsystencję, która idealnie współgra z ostrawym, aromatycznym sosem. Bardzo aromatycznym, bo przyprawa madras składa się z: kolendry, chilli, kuminu, kurkumy, kozieradki, soli, czarnego pieprzu, mielonego imbiru, liścia laurowego, gałki muszkatołowej, goździków, cieciorki, cynamonu, kardamonu, kminku, dźawitri (asafetydy). Zamiast tej przyprawy możecie oczywiście użyć garam masala, która jest łatwo dostępna w większych sklepach. Trzeba tylko koniecznie dodać ostrej papryki - oryginalne madras curry, jak większość indyjskich potraw, jest bardzo ostre.

Składniki:

  • 6 indyczych golonek (lub 1 kg piersi z kurczaka,wieprzowiny lub cielęciny)
  • duża gęsta śmietana 18% + druga do podania
  • puszka pomidorów bez skórki
  • koncentrat pomidorowy
  • sok z limonki
  • 2 duże cebule
  • żółta i czerwona papryka
  • garść suszonych morelek
  • maka kukurydziana
  • olej do smażenia
  • 3 łyżki masła, najlepiej ghee
  • 5 cm świeżego imbiru
  • główka czosnku
  • 2 łyżki Madras Curry Powder
  • świeży ogórek



Mięso myjemy i osuszamy. Obrane ząbki czosnku blendujemy z obranym kawałkiem imbiru. Tak powstałą pastą nacieramy mięso i odstawiamy na około godzinę do lodówki. Po tym czasie mięso, w tym przypadku golonki indycze, oprószamy mąką kukurydzianą i obsmażamy na rozgrzanym oleju i przekładamy do brytfanki z pokrywą. Z umytych papryk usuwamy gniazda nasienne, kroimy je w spore kawałki i podsmażamy na rozgrzanym oleju. W trakcie smażenia posypujemy je łyżką madras curry. To samo robimy z pokrojoną w piórka cebulą. Warzywa przekładamy do brytfanki z mięsem i dodajemy pokrojone w ćwiartki morelki. Przygotowujemy sos - koncentrat mieszamy z pomidorami z puszki i śmietaną, sokiem z limonki oraz z resztką pasty z imbiru i czosnku, która została po marynowaniu mięsa.

wtorek, 3 lipca 2012

Kolacja na cztery widelce i cztery pary łap

Kolejne spotkanie Klubu Kolacyjnego NA CZTERY WIDELCE za mną, a właściwie za nami. Miał być rozkoszny piknik, ale niebo było w strasznie niepewnym nastroju, więc piknik przeniósł się na balkon w mojej leśnej chatce. I w końcu pojawili się goście spełniający założenia klubu - całkiem nowa, nieużywana jeszcze znajoma i jej całkiem nieznajomy partner ;) A w bonusie suczka Lula, nowa przyjaciółka mojej Mini.
Jak zwykle było głośno, radośnie a przede wszystkim pysznie! Na przystawkę placuszki gryczane, później gulasz z indyka pod jogurtem, a na deser genialna tarta śmietankowa z owocami lasu. Na menu "główne" przepisy poniżej. A na dodatki - domowe pesto, tartę z suszonymi pomidorami i botwinką, oraz sole w pistacjach - jutro, pojutrze itd. ;)



środa, 4 kwietnia 2012

Indyk pieczony z zielonym jabłuszkiem

Dziś bez foto listy składników - kawał mięcha nie prezentuje się najlepiej przed upieczeniem. Ale za to po upieczeniu - smaczne i zdrowe. W końcu to indyczek. Pieczony w całości prezentuje się elegancko na świątecznym stole a pierś pieczona z bakaliami jest wspaniałym, domowym zamiennikiem szynki - na kanapki czy doi sałatek, z gwarancją "konserwant free". Dziś proponuję udziec indyczy pieczony z zielonymi jabłuszkami.

Składniki:

  • udziec indyczy około 1,5 kg
  • dwa zielone twarde jabłka
  • cebula
  • 5 duże ząbki czosnku
  • 5 łyżek oliwy
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • łyżka miodu
  • po łyżeczce soli, pieprzu i słodkiej papryki
  • słoiczek żurawiny/borówki
  • po łyżeczce chrzany i majonezu
  • jogurt naturalny


Mięso trzeba umyć, osuszyć papierowym ręczniczkiem i natarte marynatą zostawić w lodówce na dobę. Choć ja często zostawiam na dwie - na pewno się nie zepsuje, ale za to zyska głębszy smak. Na marynatę składa się oliwa, ocet balsamiczny, 3 posiekane drobno ząbki czosnku, miód, sól, pieprz i słodka papryka. Mieszamy dokładnie te składniki i nacieramy nimi mięso. Cebulę kroimy w piórka i również okładamy nią mięso. Tak przygotowany indyk trafia do lokówki, a po odpowiednim czasie do piekarnika. Udziec pieczemy w foliowym rękawie, aby pozostały soczysty.

poniedziałek, 19 marca 2012

Na cztery widelce moich pierwszych gości

Czyli pierwsi goście w klubie kolacyjnym. Pierwsza kolacja, po której jestem już w pełni przekonana, że Na cztery widelce w takiej właśnie formie, to strzał w dziesiątkę. Kolacja inspirowana kuchnia włoską, kuchnia włoska inspirowana wiosenną tęsknotą za słońcem. I wyszło po włosku - smacznie, głośno i radośnie. Nie zawiodły nie tylko nowe przepisy, ale przede wszystkim goście. Zaproszone przyjaciołki z podstawówki - bożee...podstawówka! kiedy to było?! - przyprowadziły koleżanki z pracy. I jakoś tak się złożyło, że złożyło się z nas całkiem kolorowe towarzystwo.


Możliwośc poznawania nowych ludzi, poznawania historii ich życia, to jedne z najwspanialszych przeżyć, jakich możemy doświadczać. I tak wczoraj w tygielku babskich pogaduszek wylądował olej kokosowy - do włosów i smażenia (?), kuzyn boskiego Enrique, faceci zdobyci (lub nie do końca) dzięki popisom kulinarnym, hiacynt, ktory otrzymał imię Krokus (będzie stał obok doniczki z wiecznie zielonym Wojtusiem), lekcje salsy i plany założenia rodziny w małej afrykańskiej wsi Maputo. I mogę wymieniać jeszcze długo...