Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogerzy smakują. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogerzy smakują. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 kwietnia 2016

Kuchnia Krzyżacka - Toruński Festiwal Smaku

To będzie bardziej fotorelacja niż relacja. Smak jest bardzo ciężko opisać, ale łatwiej zachęcić do spróbowania osobiście ;)
W miniony weekend wyruszyliśmy z Przemkiem (Zjem to) na Toruński festiwal smaku, poświęcony kuchni krzyżackiej. Sam Toruń ma dwa oblicza. Prawy brzeg Wisły wygląda trochę jak Łapy, a trochę jak Czarna Białostocka - Podlasianie wiedzą o co chodzi ;) Za to lewy brzeg Wisły to prawdziwa perełka. Starówka jest piękna, klimatyczna i wspaniale zachowana. Również w oddalonych od niej dzielnicach nie trudno znaleźć  piękne starodawne kamienice. Na zwiedzanie nie mieliśmy jednak zbyt wiele czasu, bo Toruński Festiwal Smaku zapewniał nam rozrywki od rano do wieczora. 




czwartek, 14 kwietnia 2016

U FLISAKA - najlepsza restauracja w Toruniu

Ostatni weekend spędziłam w Toruniu. Razem z moim "nadwornym fotografem" Przemkiem, który często się tu pojawia jako Zjem to, wzięliśmy udział w Toruńskim Festiwalu Smaków "Kuchnia Krzyżacka", organizowanym przy okazji dużych targów turystycznych. Samemu festiwalowi postanowiłam poświęcić oddzielny wpis. Znalazłam na nim kilka kulinarnych ciekawostek, które zasługują na uwagę. Jak choćby musztardy i octy robione według pradawnych receptur, czy zasady dietetyki humoralnej z dworu Wielkiego Mistrza.


W trakcie festiwalu oprócz wielu pokazów i rekonstrukcji kulinarnych, odbył się konkurs o Chochlę Prezydenta Miasta. Uwielbiam konkursowe popisy kucharzy, dlatego na ten punkt czekałam z niecierpliwością. Dania zazwyczaj są przemyślane, ich podanie "dopieszczone", podsumowując - ogromne źródło inspiracji!

piątek, 20 marca 2015

Somersby Elderflowerlime

Po raz kolejny Lord Somersby zaskakuje, i inspiruje! Tak jak w zeszłym roku wiosnę wita nowym smakiem. Tym razem to Elderflowerlime, czyli bez z limonkowym twistem. Ten przemawia do mnie najbardziej - nie jest tak słodki, jak poprzednie wynalazki Lorda, a pozostaje przyjemnie odświeżający. Zapowiada się smakiem lata 2015 ;)



Taki wynalazek prosi się o coś więcej, niż kilka zdjęć. Dlatego wpadłam na szalony pomysł, by zrobić ich kilkaset! W kooperacji ze Studiem Wasabi, popełniłam małą, poklatkową animację. To moja pierwsza próba zabawy w ożywianie zdjęć, więc nie jest to nic skomplikowanego, ale efekt ogromnie cieszy. A co się naprzeklinałam przed laptopem, próbując złożyć to do kupy, to moje... Dobrze, że miałam Somersby na ostudzenie nerwów ;)



piątek, 13 marca 2015

Makaron na uszy

Nigdy nie byłam fanka łączenia restauracji i klubów. Wychodzę z założenia, że jak coś jest do wszystkiego, to...wiadomo do czego jest. Kiedy po raz pierwszy wystartowała kuchnia w Makaronie na Uszy, poszłam tam z mieszanymi uczuciami, i wyszłam utwierdzona w swoich przekonaniach. W sali z wystrojem typowo klubowym jadło się po prostu nieprzyjemnie, jedzenie też nie powalało - może trafiłam na gorszy dzień kucharzy, ale nie miałam ochoty tego powtarzać.
Po jakimś czasie zrezygnowano z kuchni. Jakież było moje zdziwienie, kiedy Makaron na Uszy - cały czas działający jako dość modny klub - ogłosił wielki powrót działalności restauracyjnej. Postanowiłam dać im drugą szansę. I to była bardzo dobra decyzja! Zmiany widać już od wejścia. Między stolikami z designerskimi krzesłami pojawiły się drewniane regały, które dodają wnętrzu ciepła i wrażenia kameralności. Menu jest krótkie, ale z pewnością zaspokoi Wasz apetyt - obok sałatek, zup, dań mięsnych i rybnych są też propozycje makaronów i pizze. Choć pojawiają się tu alchemiczne określenia, z którymi niektórzy mogą mieć problem -  składniki palone, cofitowane i aromatyzowane, solirody, skorzonery i rybne pianki, obsługa na pewno wytłumaczy Wam o co w tym wszystkim chodzi, i pomoże wybrać coś pysznego. 
Ciekawostka: na odwrocie menu znajdziecie plansze do gry w państwa - miasta, lub w kółko i krzyżyk. Tak na wszelki wypadek, gdyby dłużyło Wam się czekanie na zamówienie ;)
Restauracja ma podstawowy wybór win, ale za to bardzo ciekawe koktajle do zaproponowania. Świetnie spełniają rolę aperitifu, ale spokojnie mogą zastąpić deser. Odkryciem wieczoru okazała się Zagadka Huevo (18zł) - koktajl z amaretto,syropu cukrowego, martini rosso, butterscotch i żółtka jaja.Ten smak to naprawdę zagadka - jest zaskakujący, inny, ale w pozytywnym tego określenia znaczeniu. Chyba najbliższe skojarzenie to mleczne karmelki z dzieciństwa... 



poniedziałek, 16 grudnia 2013

Sztuki & Sztuczki

W Sztukach i Sztuczkach byłam już kiedyś, ale na szalonej nocnej imprezie, i miejsce to, choć pozostawiło genialne wspomnienia, nie kojarzyło mi się z restauracja w ogóle. Byłam lekko zaskoczona informacją, że nim rozkręci się nocne życie, Sztuczki to restauracja właśnie. I przez to też miałam raczej niskie oczekiwania - dotychczas nie trafiłam jeszcze na udane połączenie klubu nocnego z restauracją. Takie miejsce zazwyczaj są przyzwoitymi klubami, jednak z naprawdę kiepską kuchnią. W Sztuczkach przekonałam się, że da się to połączyć, i to w wielkim stylu! Choć od mojej wizyty w tym lokalu minęło już kilka dni, nadal pozostaję pod ogromnym wrażeniem. Tym bardziej, że przy tej wizycie kelnerka nie do końca "ogarnęła", że jestem tam w ramach akcji Blogerzy Smakują, prowadzonej przez portal Uroda i Zdrowie, także byłam traktowana jak całkiem zwyczajny gość.


Sztuczki mieszczą się w podwórku jednej z kamienic ścisłego centrum Warszawy, można się do nich dostać również "od kuchni", przez podwórko kamienicy sąsiedniej, pełne murali i klimatycznych gadżetów. Lokal jest przestronny i bardzo przypomina mi knajpki krakowskie - jest położony na "niższym parterze" dzięki czemu jest pełen typowych dla piwnic zakamarków, korytarzy, sal mniejszych i większych, a sufit pokrywa czerwona cegła. Ucieszyłam się jak małe dziecko widzące górę prezentów pod choinką, kiedy w jednym z zakamarków restauracji odkryłam otwartą kuchnię. Z moich doświadczeń wynika, że to zapowiedź wspaniałej uczty. Kuchnia, która nie wstydzi się umiejętności swojego kucharza i produktów, jakich używa, jest niemal gwarantem  smacznych i świeżych potraw. A do tego możliwość obserwowania szefa przy pracy i wyciągnięcia z niego kilku zawodowych sekretów - to właśnie to co lubię najbardziej.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Restauracja Pasja w hotelu Villa Tradycja

Dołączyłam do akcji portalu uroda i zdrowie - BLOGERZY SMAKUJĄ. To akcja, w której restauracje z rożnych miast polski zapraszają wybranych przez siebie blogerów, a my możemy zabawić się w krytyków kulinarnych. Na pierwszy ogień idzie białostocka restauracja Pasja. Wcześniej nie miałam pojęcia o jej istnieniu, tym bardziej byłam bardzo ciekawa popisów tamtejszego szefa kuchni.

zdj. Villa Tradycja
Restauracja Pasja mieści się w bardzo przytulnym hotelu Villa Tradycja. Elegancki, ale nie przytłaczający wystrój, sprawia, ze jest miejscem idealnym na elegancką kolację czy rodzinny obiad z jakiejś wyjątkowej okazji. Szafki na wino z ciemnego drewna pięknie współgrają z bordowymi krzesłami i jasnymi ścianami. Ciepłe oświetlenie daje poczucie kameralności, jednak nie jest najlepszym do robienia zdjęć, także musicie mi wybaczyć ich jakość ;)