Chyba jak większość dzieci, dawno, bardzo dawno temu nie lubiłam śledzi. Ale ten etap swojego życia na szczęście mam już za sobą, i za śledzikami wprost szaleję. Jakiś czas temu zaproponowałam wam moją ulubioną sałatkę z tej ryby - różowego śledzia w buraczkach. Dziś czas na sałatkę staropolską. Tak przygotowany śledź to fajna, wytrawna przekąska z delikatną miodową nutą - idealna na piątkową kolację, ale też pod wódeczkę ;)
Składniki:
- 1/2 kg filetów śledziowych matias
- 2 duże jabłka
- spora cebula
- 5 ząbków czosnku
- 2 łyżki majeranku
- 2 łyżki śmietany 18% (gęstej)
- 5 łyżke śmietanki kremówki 30%
- łyżka miodu
- 2 łyżki octu jabłkowego (lub winnego białego)
- pieprz czarny
- mleko (nieco ponad szklankę)
Filety płuczemy w zimnej wodzie, wkładamy do miski i zalewamy mlekiem na mniej więcej pół godziny. W tym czasie kroimy w dość drobną kostkę obrane, dokładnie oczyszczone z gniazd nasiennych jabłka. Jeszcze drobniej siekamy czosnek i cebulę. To wszystko wrzucamy do miseczki. Kiedy śledzie skończą się moczyć, odlewamy mleko a filety kroimy w kostkę - ja wolę drobniejsze kawałki, ale większe też nie będą przeszkadzały.










